Szczupłe ciało, to nasz naturalny stan.

  • Często winiąc siebie za brak silnej woli czy lenistwo, nie dostrzegamy prawdy. A prawda jest taka, że mózg po prostu dba o Twoje przetrwanie najlepiej, jak potrafi. Jeśli czujesz, że masz już dość tej cichej walki w swojej głowie i analizowania każdego kęsa, chcę Cię zaprosić do miejsca, gdzie zmieniamy zasady gry.
  • Program Ile ważą emocje to nie jest kolejna dieta. To 7- etapowa podróż, podczas której:
  • • Zlokalizujesz i uwolnisz źródło blokad - nie tylko dowiesz się, którą z 6 biologicznych przyczyn nadwagi realizuje Twoje ciało, ale przede wszystkim nauczysz się, jak puścić ten ciężar.
  • • Wyregulujesz układ nerwowy - nauczysz się, jak skutecznie wychodzić z trybu przetrwania, walki i ucieczki, aby ciało mogło w końcu bezpiecznie i skutecznie trawić, zamiast magazynować tkankę tłuszczową.
  • • Odzyskasz relację z samą sobą - dzięki pracy z prostymi narzędziami, poczujesz wewnętrzny spokój, który jest fundamentem chudnięcia.
  • To droga dla kobiet, które chcą schudnąć i powrócić do równowagi. Bez presji, bez wyrzutów sumienia i wewnętrznej walki.
  • Koniec z działaniem wbrew sobie.
  • Czas stanąć po swojej stronie, zaakceptować siebie i z miłością utulić to, co przez lata było ukryte głęboko w Twoim ciele.

Jeśli czujesz, że czas na zmianę i chcesz zadbać o siebie inaczej niż dotychczas, zapraszam Cię do wspólnej podróży w programie Ile ważą emocje.

Co zawiera program?

  • Podczas procesu odzyskasz lekkość i zmienisz swoje ciało
  • Schudniesz zdrowo, w swoim tempie.
  • Rozpoznasz wydarzenia i uwolnisz emocje z ciała, skumulowane być może od wczesnego dzieciństwa, które spowodowały Twoje problemy z wagą.
  • Nauczysz się jak zaspokajać głód emocjonalny i jak wyeliminować kompulsywne objadanie się.
  • Być może pierwszy raz doświadczysz prawdziwego połączenia ze swoim ciałem i zbudujesz wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
  • Uwolnisz się od przeszłości poprzez dostrzeżenie mocy wybaczania sobie i innym.
  • Nauczysz się się budować poczucie bezpieczeństwa, aby nie potrzebować ochrony w postaci tkanki tłuszczowej.
  • Oczyścisz trudne wspomnienia z lęku, bólu, poczucia winy i smutku, abyś na wspomnienie o przeszłości mogła poczuć spokój.
  • Narzędzia do regulacji i codziennego wsparcia

Otrzymasz holistyczne podejście, aby wrócić do równowagi na poziomie ciała i umysłu.

Co otrzymasz?

  • 6 modułów programu, podzielonych tematycznie.
  • W każdym z nich, formularze z kluczowymi pytaniami, które są niezbędne, aby skutecznie rozpocząć proces pracy z sygnałami płynącymi z ciała.
  • Medytacje do pracy z ciałem.

  • Trzy sesje oddechowe, które pomogą Ci wrócić do równowagi na poziomie fizycznym i mentalnym.

  • Poznanie i zaprzyjaźnienie się z własnym układem nerwowym poprzez proste, ale potężne narzędzia do codziennej regulacji.

  • Budowanie odporności psychicznej i sposoby radzenia sobie z trudnymi stanami emocjonalnymi w codziennym życiu.

  • Narzędzia do regulacji i codziennego wsparcia

W 7 module:

„Kim jestem, praca z umysłem”

  • Czyli, jak tworzyć wspierające myśli. Poznasz, czym tak naprawdę są przekonania, skąd się biorą i jak je skutecznie zmieniać oraz jak być swoją najlepszą przyjaciółką i wsparciem w życiu codziennym.

  • Jak zacząć świadomie kreować przyszłość.

Dostęp do programu na 12 miesięcy.

    Poznaj opinie uczestniczek programu:

    Program dzięki któremu:

    Przywrócisz spokój wewnętrzny i równowagę, która jest podstawą,

    aby zacząć chudnąć.

     

    PROMOCJA 

    555 PLN 249 PLN

    Metody płatności za program Oddech 9D
    Metody płatności za program Oddech 9D

    Abonament 3 m-ce – 83 PLN/mc
    Abonament 6 m-cy – 41,5 PLN/mc

    UCZESTNICZEK PROGRAMU

    SESJI INDYWIDUALNYCH

    SPOTKAŃ GRUPOWYCH

    Jeżeli jesteś kobietą która:

    • Ma już dość tej ciągłej walki o każdy kilogram.
    • Ma dość poczucia porażki, gdy za każdym razem kilogramy wracają, często ze sporą nadwyżką.
    • Tak jak ja kiedyś, boi się, że już do końca życia będzie skazana na testowanie kolejnej diety.
    • Obawia się o swoje zdrowie.
    • Próbowała ziół czy specjalistycznego sprzętu, który miał sprawić, że schudniesz i nadal nie masz wymarzonych rezultatów.
    • Chce poczuć się lekko i zacząć żyć w harmonii ze swoim ciałem, rozwijać się i spełniać marzenia, to jesteś we właściwym miejscu.

    Budujemy społeczność kobiet, które chcą świadomie żyć, chudnąć i rozwijać się, a zebraną wiedzą i doświadczeniem dzielić się ze światem. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy raz rzucone ziarno wykiełkuje.

    O mnie

    Jako holistyczna terapeutka, towarzyszę innym w drodze do odzyskania równowagi wewnętrznej. Korzystam przy tym z szerokiej wiedzy płynącej z ustawień systemowych i Totalnej Biologii, wspierając procesy uzdrowienia metodą EFT oraz pracą z oddechem. Całe swoje doświadczenie zawodowe oraz osobiste zebrałam w autorskim programie „Ile ważą emocje”.

    Moja droga nie była prosta. Przeszłam przez depresję, stany lękowe, guza mózgu i walkę z otyłością.

    Kiedy znalazłam się na największym zakręcie swojego życia, zamiast wciąż zadawać pytanie „dlaczego mnie to spotkało, dlaczego ja?” zaczęłam szukać odpowiedzi „dlaczego jedni chorują, a inni nie, dlaczego jedni cierpią, nie mając ochoty wstać z łóżka, a inni cieszą się każdym dniem?”.

    Zrozumiałam, że klucz do zdrowia leży w uwolnieniu skumulowanych emocji.

    Zmieniłam wszystko. Uleczyłam ciało i w ciągu 8 miesięcy schudłam 25 kg. Dziś jestem zdrowa i szczupła, a technikami, które zadziałały u mnie, dzielę się teraz z Tobą.

    Jeśli czujesz, że coś Cię blokuje przed spełnionym życiem, daj sobie szansę i dołącz do nas.

    Kiedyś zazdrościłam dziewczynom, które chorowały na anoreksję, bo były szczupłe...

    Kiedyś zazdrościłam dziewczynom, które regulowały emocje za pomocą alkoholu. Zazdrościłam, że nie muszą, tak jak ja, objadać się kompulsywnie, żeby poczuć chwilowy spokój.
    Wtedy nie widziałam wyniszczających skutków tych zachowań.
    Widziałam tylko ich szczupłe ciała.
    Tylko to, że nie muszą się chować pod szerokimi T-shirtami.
    Że mogą ubrać, co chcą.
    Że są zaczepiane przez chłopaków, jak mi się wtedy wydawało, z powodu ich wyglądu.
    Że zakupy były dla nich przyjemnością, a nie przykrością, jak dla mnie.
    Tak postrzegałam świat, przysłonięta dodatkowymi kilogramami.
    Ten zakrzywiony obraz był moją obsesją, tak samo jak obsesją były myśli o tym, JAK schudnąć i przestać TAK wyglądać.
    Ile to trwało? 25 lat.
    Ile w sumie kilogramów udawało mi się zrzucić w okresach, kiedy się głodziłam, a ile przybywało ze sporą nadwyżką?
    Pewnie można je zliczyć w dziesiątkach.
    Dzisiaj już wiem, że schudnięcie to nie kwestia walki czy zmuszania się do niejedzenia i widzę, jak ciało do nas mówi.
    Nie tylko poprzez diagnozę i objawy chorobowe, ale również poprzez tkankę tłuszczową.
    Że jej gromadzenie ma swój konkretny cel.
    I on nigdy nie jest przypadkowy.
    Bo ciało nas chroni.
    Chroni przed tym, co zbyt trudne emocjonalnie.
    To, co nie jest do udźwignięcia na poziomie emocjonalnym, musi stać się konfliktem na poziomie biologicznym.
    Natura jest bardzo mądra i działa na rzecz naszego przetrwania.
    Nawet jeśli nam się to bardzo nie podoba.
    Dzisiaj dziękuję sobie za to, że wsłuchałam się w głos mojego ciała i przestałam uciekać od cienia, który prześladował mnie latami.
    Bo szczupłe ciało to zdrowsze ciało.
    To lekkość.
    To więcej wiary w siebie.
    To ruch do działania.
    To większa odwaga.
    A schudnięcie daje poczucie sprawczości.
    Może dzisiaj jest ten dzień, żeby przestać walczyć z własnym ciałem i zacząć się w nie wsłuchiwać?
    Jeśli masz za sobą lata zmagań, ciągłych prób i walki z nadwagą lub otyłością, nie musisz iść w tym dalej sama.
    Zapraszam Cię do programu Ile ważą emocje. To podróż w głąb siebie, po której życie staje się prostsze.

    Dlaczego tak mało piszę o diecie?

    Widzisz, zdrowy sposób odżywiania, dbanie o siebie, zdrowe nawyki, umiejętność regulowania emocji są skutkiem wzorców, jakie przejęliśmy od rodziców. Są skutkiem tego, na ile mogliśmy się wyrażać, mówić o swoich emocjach i je okazywać. Na ile mogliśmy być dziećmi, czyli jak bardzo czuliśmy się bezpiecznie w byciu sobą.

    Żyjemy w świecie, gdzie wszystko ma swoją przyczynę i skutek.
    Jeśli w dzieciństwie Twoja uwaga była skierowana na emocje dorosłych, na to, aby spełniać ich oczekiwania, aby ich „nie denerwować”, zadowalać, nie przeszkadzać, być grzeczną, wtedy nie mogła być skierowana na Ciebie. Na to, co czujesz, jakie masz potrzeby, na Twój świat wewnętrzny, nawet na to, czy jesteś głodna, czy nie. Musiałaś się dostosować i już.

    To wszystko spowodowało oddalenie się od siebie i brak zaufania do własnych odczuć, nawet w kwestii głodu czy sytości. Doprowadziło to do rozregulowania układu nerwowego i niespokojnego umysłu.
    W takim stanie trudno jest skupić się na zdrowym stylu życia, bo układ nerwowy jest w trybie walcz/uciekaj, a czasem w stanie zamrożenia. Ciało jest jak kontener, który latami gromadzi emocje, aż pewnego razu nie ma już siły i motywacji nawet do codziennych czynności, nie mówiąc już o dbaniu o siebie. Wszystko nas przerasta, a o spokoju możemy tylko pomarzyć.

    Kiedy wyregulujesz układ nerwowy, stworzysz w swoim ciele i umyśle przestrzeń na służące Twojemu zdrowiu decyzje, wybory i ostatecznie nawyki. Z lekkością i ciekawością nauczysz się wybierać zdrowe posiłki, ruch czy spacer.
    Bo spokój wewnętrzny, zdrowe i szczupłe ciało to nasz naturalny stan. W świecie, w którym przyszło nam żyć, wmówiono nam jednak, że mamy o to walczyć.

    Nadwaga/ otyłość - biologiczne programy...

    „Nie masz ciała takiego, jakie chcesz, ale takie, jakiego potrzebujesz”
    Gilbert Renaud
    Mało kto cieszy się z dodatkowych kilogramów, które często, mimo ćwiczeń i diety, nie chcą zniknąć.
    To nie my świadomie, a nasz mózg podejmuje decyzję ile tłuszczu potrzebujemy, w różnych miejscach naszego ciała.
    Warto wiedzieć, dlaczego mózg uważa, że dodatkowe kilogramy są nam potrzebne i dlaczego sprawia, że mamy nadwagę?

    Mózg pomaga nam, bo chce nas chronić.
    Więc czyja to wina?
    Nie ma tu niczyjej winy, to adaptacja. Dodatkowe kilogramy pojawiają się po to, aby nas ratować i chronić. Kiedy nie będziemy ich potrzebować, będziemy mogli schudnąć.

    Spróbuję przybliżyć Wam najczęstsze konflikty odpowiadające za nadwagę i otyłość.
    PORZUCENIE/SAMOTNOŚĆ
    W dzikiej przyrodzie dziecko, które nie ma matki umiera. Nie ma go kto nakarmić. Dlatego, aby przeżyć gromadzimy tłuszcz.

    Mimo tego, że żyjemy w wielomilionowych miastach i wciąż obracamy się wśród ludzi, czy to w pracy czy na ulicy, wielu z nas odczuwa samotność.
    Jeśli czujemy się samotni, to możemy liczyć tylko na siebie.
    Z żadnej strony pomocy, a co jeśli przyjdzie zagrożenie?

    Jak myślisz, co w takiej sytuacji robi Twoje ciało?
    Pomaga, to oczywiste.
    Ale jak?
    Zacznie gromadzić najlepszy rodzaj energii jakim jest TŁUSZCZ. Czy jest w tym jakakolwiek logika?
    Oczywiście.
    Rolą naszego automatycznego mózgu jest utrzymać nas przy życiu. „Jesteś sam? Nie ma dla Ciebie ratunku? Ok, to czas odkładać zapasy, bo przecież musimy przeżyć!”

    Stajemy się bardziej widoczni, łatwiej nas zauważyć, to daje nam szansę na przeżycie (w dzikiej naturze to daje nam szansę na ponowne połączenie się ze stadem).

    ATAK/AGRESJA/PRESJA
    Gdy przybieramy na wadze stajemy się więksi i dzięki temu sprawiamy wrażenie groźniejszych, odstraszamy „drapieżnika”. Dodatkowy tłuszcz pozwala na uniknięcie ataków, na zdystansowanie się od zewnętrznej agresji – poszerza nasze granice. Przykładem może być osoba, której dokuczano w szkole – mózg uruchamia program „większy rozmiar sprawi, że przestanę być popychadłem”.

    KONFLIKT ZWIĄZANY Z FIGURĄ/ DEWALUACJA ESTSTYCZNA
    Kiedy tylko przybieramy na wadze zaczynamy myśleć, że jesteśmy za grubi. Każde spojrzenie w lustro powoduje, że mniej siebie lubimy/ akceptujemy. Konflikt ten rozpatrujemy łącznie z konfliktem porzucenia, gdyż to on prowadzi do blokady otyłości i uniemożliwia schudnięcie.
    W tym przypadku nie można zaprzeczać istnieniu tego problemu, a rozwiązaniem jest zaakceptowanie go.

    Jak sobie pomóc? Przede wszystkim podziękować ciału, że nas chroni. Ono nie działa przeciwko nam, jedynie nas wspiera.

    BRAK, KTÓREGO NIE MOGĘ STRAWIĆ
    „Nie miałam kontaktu ze swoją matką”.
    „Nie mam tego, czego chcę”.
    „Brak i radości w zyciu”.

    Wieczorem, zamiast wspólnego posiłku, rozmowy, bycia z drugą osobą – samotność, która jest nie do wytrzymania, dlatego, sięgamy po najszybszy, najbardziej dostępny regulator emocji – jedzenie.

    NADWAGA – UWAGA
    Nadwaga często zaczyna się już w dzieciństwie.
    To KRZYK dziecka, „Mamo, tato, tu jestem, zauważcie mnie! Potrzebuję Was, aby przeżyć!”

    Jeśli rodzice nie widzą dziecka, nie dostrzegają jego potrzeb, nie spędzają z nim czasu i nie dają mu wystarczająco dużo uwagi, to automatyczny mózg mu pomaga: „Gdy będę większy, na pewno mnie zauważą”.
    Czy powyższe dotyczy tylko dzieci?
    Nie.
    Wielu dorosłych niesie w sobie ranę porzucenia czy braku uwagi ze strony rodziców.

    Być może teraz nie dostrzega Cię partner/ partnerka.
    Nie zauważają w pracy, ignorują znajomi, a Ty nie możesz zrzucić „zbędnych” kilogramów od lat?
    Partner, współpracownicy, szef czy znajomi to jedynie aktorzy, którzy odgrywają rolę rodzica w Twoim życiu.
    Sięgnij do przeszłości, odnajdź tam samotne, niezauważone dziecko i zaopiekuj się nim.
    A jeśli szukasz sposobu, jak zaopiekować się swoimi emocjami, aby schudnąć, zapraszam Cię w fascynującą podróż w głąb siebie – do programu Ile ważą emocje, gdzie znajdziesz proces ułożony tak, aby zaopiekować każdy aspekt powodujący utrzymywanie się dodatkowych kilogramów. Link znajdziesz w komentarzu.

    To ścieżka powrotu do siebie, którą przeszłam sama, poszukując odpowiedzi na pytanie „dlaczego nie mogę schudnąć?”.
    Dzisiaj 28 kg lżejsza, wiem, że nie ma drogi na skróty, ale najważniejsze, że ona istnieje. Może nią podążyć każda kobieta, która jest zmęczona walką ze swoim ciałem i chce dotrzeć do przyczyny.

    Szczupłe ciało to zdrowsze ciało...

    Szczupłe ciało daje wolność.
    Wolność, która zaczyna się w głowie.

    Od uwolnienia się od destrukcyjnych myśli.
    Od uwolnienia się od wewnętrznego krytyka.

    Tylko kolejność była inna, niż mogłoby się wydawać.
    Najpierw się w niego wsłuchałam.
    Potem go zaakceptowałam.
    A ostatecznie uwolniłam się od niego.

    Bo kiedy naprawdę zaczęłam go słuchać, odkryłam, że on nie był mój.
    Był echem przeszłości, a ja jedynie w niego uwierzyłam.

    Uwalniając się od przeszłości, można zmienić swoje ciało.

    Uwalniając się od przeszłości, można się uzdrowić.

    Uwalniając się od przeszłości, można zmienić swoje życie.

    Polecam z całego serca ♥️
    Joanna

    Znasz to uczucie?...

    Znasz to uczucie, kiedy otwierasz szafę i wiesz, że znowu czeka Cię złość, bezsilność, a może smutek?

    Kiedy idziesz do sklepu i już w progu wiesz, że nic z tego nie będzie, że znowu będziesz szukać, denerwować się, że fasony nie pasują, że nic nie leży tak, jak nys chciała i że po raz kolejny poczujesz się źle we własnej skórze.

    Że „ten świat” jest dla Ciebie niedostępny.

    Że to przestrzeń dla innych kobiet, zadowolonych ze swojego ciała, a Ty wciąż oglądasz go jak przez szybę?

    Dodatkowe kilogramy potrafią zamknąć kobiecy umysł w klatce niekończących się, obsesyjnych myśli.

    Nie żyjesz tu i teraz, a funkcjonujesz w zapętlonych myślach dotyczących ciała, wyglądu, diet i jedzenia.

    Najbardziej wykańczające w tym wszystkim wcale nie jest to, co pomyślą inni, bo cudzą opinię można mieć w nosie. Najtrudniejsza jest ta cicha, wyniszczająca walka z samą sobą.

    Przez ponad połowę życia nosiłam w sobie ogrom kompleksów, kompulsywnych myśli związanych z moim ciałem.

    Ale tak naprawdę nie miałam z nim zupełnie kontaktu i traktowałam je jak przeciwnika, z którym trzeba walczyć.

    Odstający brzuch był moim największym kompleksem i większość życia spędziłam na ukrywaniu go i wciąganiu, co powodowało, że nie oddychałam normalnie.

    Funkcjonowałam na wdechu, kurczowo napinając mięśnie, żeby tylko kontrolować każdą fałdkę, żeby nic się nie odznaczało, żeby nikt niczego nie zauważył. Ale to i tak nie miało znaczenia, bo on i tak był większy niż chciałam.

    Prawdziwa wolność, którą w końcu odnalazłam, ma smak niewyobrażalnej ulgi.

    Kontakt z ciałem buduje się jak relację – pomału, krok po kroku nabierając do niego zaufania jak do drugiej osoby. Ucząc się jego języka, jak sposobu komunikacji z drugim człowiekiem.

    Na to potrzeba czasu, cierpliwości i świadomości, że ono nie chce dla nas źle, że nie jest naszym wrogiem i że nigdy nie kłamie.

    Ciało to dar, dzięki któremu możemy doświadczać życia.

    Możemy smakować potrawy, wąchać perfumy, słuchać muzyki, tańczyć, dotykać tekstury otaczających nas przedmiotów czy doświadczać bliskości z drugim człowiekiem.

    A schudnięcie nie jest po prostu niższą liczbą na wadze czy zmianą rozmiaru ubrań.

    To jest stan pewnego rodzaju lekkości i wolności od tej walki, od oceny, od wstrzymanego latami oddechu. Wolności od kompulsywnego myślenia o jedzeniu, swoim wyglądzie czy kolejnej diecie. Wolności od pytania „co jeszcze muszę zrobić, żeby schudnąć?”

    A ta chwila, kiedy wchodzisz do sklepu, sięgasz po to, co po prostu wpada Ci w oko i wiesz, że cała ta przestrzeń, te ubrania i te możliwości są w końcu dla Ciebie dostępne, to jedynie skutek, efekt, rezultat Twojej wewnętrznej przemiany.

    W końcu możesz po prostu poczuć tę wolność.

    A jeśli czujesz, że to jest moment na zmianę, zapraszam Cię do przestrzeni programu „Ile ważą emocje”. Najpierw odkrywamy i uwalniamy to, co blokuje Twoje ciało, a spadek wagi staje się naturalnym skutkiem ubocznym całego procesu.

    Obraz samej siebie...

    Często, aby schudnąć, nie wystarczy przejść na dietę. Czasem wiąże się to ze zmianą obrazu samej siebie.

    Co to tak naprawdę znaczy?
    Każdy z nas ma wewnętrzny obraz siebie, który stworzyliśmy poczynając od wczesnego dzieciństwa na podstawie tego co o sobie słyszeliśmy, co widzieliśmy w oczach otoczenia, a przede wszystkim rodziców. Czyli obraz, który powstał na podstawie relacji i naszych doświadczeń. To nic innego jak zbiór przekonań, myśli i wyobrażeń na własny temat. Nasz wewnętrzny punkt odniesienia.
    Chirurg plastyczny dr Maxwell Maltz w swojej książce „Psychocybernetyka” (polecam przeczytać) pisał o tym, że obraz samej siebie jest absolutnym fundamentem ludzkiej psychiki. Maltz porównywał nasz umysł do samonaprowadzającego się mechanizmu, coś w rodzaju biologicznego autopilota. Obraz samej siebie to cel, do którego Twój mózg automatycznie i bez przerwy nawiguje.
    Jeśli w głębi duszy postrzegasz siebie jako „osobę grubą”, „kobietę z nadwagą”, „mającą tendencję do tycia” (bo na przykład od małego słyszałaś, że „jesteś grubej kości” albo „zawsze byłaś pulchniutka”), Twój umysł traktuje ten stan jako Twoją normę.
    Kiedy zaczynasz dietę i chudniesz, Twój wewnętrzny autopilot rejestruje, że coś się nie zgadza z zapisanym programem. System uznaje to za błąd i robi wszystko, żeby przywrócić Cię do starego porządku i wysyła sygnał np. nagłego głodu, byle tylko wrócić do starej wagi. W dzisiejszym świecie nazywamy to efektem jojo.

    Dlaczego tak się dzieje?
    Silna wola to coś, czym sterujemy świadomie, na bieżąco. Natomiast obraz samej siebie jest zapisany głęboko w podświadomości. A w tym starciu podświadomość zawsze wygrywa ze świadomym wysiłkiem. Możesz zmuszać się do diety przez dwa tygodnie, zaciskając zęby. Jednak w momencie stresu, zmęczenia czy gorszego dnia, do głosu dochodzi ten głęboko ukryty program. Wtedy pojawia się autosabotaż. Nagle sięgasz po jedzenie, odpuszczasz trening i lądujesz w punkcie wyjścia.
    Jeśli w Twojej głowie zakorzeniła się tożsamość „kobiety na wiecznej diecie”, to kiedy chudniesz, podświadomie zaczynasz czuć niepokój, bo tracisz to, co znasz. Żeby znów poczuć się bezpiecznie i po prostu „być sobą”, robisz wszystko, aby odzyskać utracone kilogramy.

    Psychocybernetyka uczy nas czegoś niesamowitego. Że nasz układ nerwowy nie widzi różnicy między tym, co dzieje się naprawdę, a tym, co żywo sobie wyobrażamy. Teoretycznie mogłabyś więc użyć wizualizacji, żeby stworzyć nowy, wspierający obraz samej siebie. Zanim jednak to się uda, najpierw trzeba przebić się przez całą lawinę trudnych emocji, które trzymają nas w starym obrazie siebie.
    Bo zmiana na tym poziomie to nie tylko kwestia chłodnej, intelektualnej wizualizacji, a zmierzenie się z silnym oporem emocjonalnym, jaki stawia nasze własne ciało i układ nerwowy.

    Dlaczego same techniki wyobrażeniowe na początku nie przynoszą efektów i dlaczego tak ważne są tu emocje i ciało?
    1. Układ nerwowy kocha to, co już zna
    Dla Twojego układu nerwowego obecny stan, nawet jeśli zmagasz się z nadwagą czy otyłością, jest bezpieczny. Każda próba nagłej zmiany tego kim jesteś, jest dla naszego pierwotnego mózgu jak sygnał alarmowy o zagrożeniu życia.
    Opór ciała: Kiedy próbujesz na siłę zmienić myślenie o sobie, ciało reaguje stresem. Napina się, pojawia się lęk, a w żyłach krąży kortyzol. Próba wyobrażenia sobie szczupłej, radosnej wersji siebie w momencie, gdy Twoje ciało krzyczy ze stresu, zostanie przez mózg odrzucona jako kompletne kłamstwo.

    2. Żałoba po starej tożsamości
    Emocjonalna strata: Zmiana wyglądu i np. nawyków żywieniowych to w pewnym sensie symboliczna śmierć dotychczasowej wersji siebie. Rezygnacja z dotychczasowego ciała, które mogło być Twoją tarczą ochronną, wywołuje podświadomy lęk.
    Uwalnianie emocji: Żeby zrobić miejsce na nowy obraz samej siebie, trzeba najpierw pozwolić sobie na przeżycie trudnych uczuć. Może pojawić się smutek, złość czy żal za tym, co przez lata dawało Ci poczucie bezpieczeństwa (nawet jeśli to bezpieczeństwo było złudne). Dopóki nie uwolnisz tych emocji, stara tożsamość będzie trzymać Cię w miejscu jak ciężka kotwica.

    3. Dlaczego wizualizacja nie zadziała od razu?
    Jeśli będziesz próbowała wyobrazić sobie siebie jako szczupłą osobę, mając jednocześnie w środku zamrożony, głęboki lęk, stworzysz w sobie ogromny konflikt. Podświadomość nie reaguje na same ładne obrazki, ona reaguje na emocje, które za nimi stoją.
    Zasada pierwszeństwa: Jeśli Twojej wizualizacji towarzyszy cichy głos: „i tak nie dam rady, to zaraz wróci”, Twój układ nerwowy zapamięta i wzmocni ten lęk, a nie nowy obraz samej siebie. Dlatego pierwszym krokiem zawsze musi być uspokojenie ciała i uwolnienie emocji, a dopiero potem możemy programować umysł na nowo.

    Kluczem w psychocybernetyce jest sprowadzenie układu nerwowego do stanu głębokiego relaksu. Dopiero wtedy, gdy ciało czuje się naprawdę bezpiecznie, podświadomość otwiera się na zmianę i jest gotowa przyjąć nowy obraz samej siebie.
    I co najważniejsze, to nie dotyczy tylko odchudzania.
    W finansach ten stary program staje się naszym „szklanym sufitem finansowym”, którego za nic nie potrafimy przebić. W relacjach sprawia, że podświadomie działamy jak „magnes na toksycznych partnerów” albo wpadamy w „syndrom ratownika”, wciąż odtwarzając te same, bolesne scenariusze. Z kolei w pracy i biznesie ten opór blokuje nas przed wyjściem do świata i paraliżuje dobrze znanym „syndromem oszusta”, przez który umniejszamy swoim talentom.
    Bo ta zasada działa przy każdej dużej zmianie w życiu, która wymaga od nas pożegnania się ze starym sposobem myślenia o sobie.

    Jeśli czujesz, że stary obraz samej siebie więzi Cię w ciele z nadwagą lub otyłością, zacznij od zadbania o swój układ nerwowy. A jeśli chcesz przejść przez ten proces krok po kroku, w bezpieczny i ułożony sposób, zapraszam Cię do programu „Ile ważą emocje”. Tam nie liczymy kalorii. Zajmujemy się tym, co być może bardzo dawno temu uwięziło Cię w ciele, które dziś nie służy ani Twojemu zdrowiu, ani Twojemu dobremu samopoczuciu.

    Dodatkowe kilogramy to nie tylko kwestia wyglądu...

    Dodatkowe kilogramy to nie tylko kwestia wyglądu, to wołanie naszego ciała o równowagę wewnętrzną.

    Jan Kochanowski pisał: „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz”. Mimo że znamy te słowa bardzo dobrze, często zaczynamy dbać o siebie dopiero wtedy, gdy ciało wysyła wyraźny sygnał ostrzegawczy.
    Przypomnij sobie moment, w którym cokolwiek Ci dolegało. Zwykła infekcja, gorączka, a może silny ból. Ta chwila, kiedy ciało odmówiło posłuszeństwa. Czy myślisz wtedy o wakacjach, wyjściu ze znajomymi, rozwoju osobistym, podróżach, budowaniu biznesu czy o tak zwanym szczęściu?
    Nie.
    Wtedy w ogóle nie ma na to przestrzeni. Cała uwaga skupia się na zamartwianiu się, co dalej.

    Nikomu z nas nie trzeba tłumaczyć, jak ważne jest zdrowie. Doskonale to wiemy, a jednak bardzo często zaczynamy o nie dbać dopiero wtedy, gdy zaczyna dziać się coś złego.
    Wiem, o czym piszę, bo sama przez to przeszłam. Kiedy zmagałam się z insulinoopornością, cukrzycą, depresją i niedoczynnością tarczycy, uświadomiłam sobie coś dołującego, a zarazem motywującego.
    Pamiętam moment, w którym dotarło do mnie, że moja otyłość to nie tylko kwestia estetyki, noszenia większych rozmiarów czy braku akceptacji swojego ciała. Zrozumiałam wtedy, że jeśli się nie zatrzymam, to za 10 czy 20 lat, a może znacznie szybciej, moja lista chorób po prostu się wydłuży. Przestraszyłam się, że nie będę sprawna, że na przykład nie będę mogła pracować i po prostu cieszyć się życiem.

    Bo ciało tylko w ten sposób potrafi do nas mówić.
    Nadwaga i otyłość często są odzwierciedleniem tego, co nosimy w środku, naszego ciężaru emocjonalnego. A fizyczny głód bardzo często odnosi się do głodu emocjonalnego, do głodu bliskości, miłości i akceptacji.
    Zdrowie jest fundamentem, bez którego trudno budować cokolwiek innego.

    Tyję wchodząc w relację...

    Ile razy słyszałam to na sesjach, „Kiedy byłam sama nie tyłam, ba! Wręcz przeciwnie, chudłam, biegałam na siłownię, jedzenie mogło dla mnie nie istnieć. Jak tylko weszłam w relacje, zaczęłam tyć.”
    Znasz to?
    Ja i moje ciało znamy to aż za dobrze.
    Kiedyś nawet próbowałam sobie to tłumaczyć tym, że randkowanie to głównie restauracje, lody, gofry, słodkie prezenty.
    Ale prawda była zupełnie inna.
    Nasze ciało niesie, nie tylko historie z dzieciństwa, ale na głębokim poziomie, niesie historie rodowe.
    W moim rodzie mężczyźni byli przemocowi, często w nałogu, a kobiety były przekraczane, nieszanowane.
    Były w roli ofiary.
    A moje ciało, wchodząc w relacje, przybierało kilogramy w zastraszającym tempie. Chęć jedzenia wzrastała, a uzasadnienie kolejnego posiłku zawsze się znalazło. Wiele lat zajęło mi znalezienie w moim rodzie męskich ramion, w których kobieta mogła poczuć się bezpiecznie.
    Kiedy kobieta spotyka mężczyznę, jej ciało reaguje, nie z poziomu tego jak ona chce być traktowana, jakie ma wyobrażenia na temat idealnej relacji, z głowy, ale z tego, co zapisane właśnie tam, głęboko. Lata temu, czasem kilka pokoleń wstecz.
    Bo ciało pamięta, a dodatkowe kilogramy mogą być programem, który chroni, który mówi „bliskość z mężczyzną nie jest bezpieczna”. Bo w życiu zawsze chodzi o poczucie bezpieczeństwa.
    Bo biologia ma dla nas najlepsze rozwiązania, aby gatunek przetrwał. Co z tego, że nam się to wcale nie podoba. Co z tego, że marzy nam się rozmiar 36.
    Dlatego jeśli tyjesz wchodząc w relację, możesz spojrzeć na to w ten sposób. Nie po to, aby się usprawiedliwić, ale po to, aby zacząć zmieniać programy zapisane w ciele.

    DOŁĄCZ DO PROGRAMU JUŻ DZISIAJ

    Abonament
    3-miesięczny

    83.00 PLN/msc

    Płatność jednorazowa 

    PROMOCJA

    555 PLN 249 PLN

    Metody płatności za program Oddech 9D

    Abonament
    6-miesięczny

    41.50 PLN/msc

    NOWOŚĆ – RATY

     

    Metody płatności za program Oddech 9D

    Nie odkładaj siebie na potem.

    Spokój wewnętrzny i szczupłe ciało, to nasz naturalny stan.